45-letni pobożny katolik z Wiednia, który przyszedł do kościoła świętego Józefa w Weinhaus, żeby pomodlić się po tym, jak udało mu się uwolnić z zaciętej windy, zginął pod ciężarem kamiennego - ważącego 390 kilo - ołtarza. Mężczyzna wystraszył się, kiedy został uwięziony w windzie, ale po odmówieniu modlitwy udało mu się ją uruchomić. Właśnie dlatego postanowił udać się do kościoła. Jak twierdzi policja prawdopodobnie objął kamienną kolumnę zabytkowego ołtarza, przez co doprowadził do zachwiania jego równowagi. Ołtarz przewrócił się, przygniatając mężczyznę. Ciało Gunthera Linka zostało znalezione następnego dnia po zgłoszeniu jego zaginięcia przez parafian, którzy przyszli na mszę.
Wystarczyło... dodać tlenu. Nad recepturą alkoholu nie powodującego kaca pracowała grupa naukowców z Korei Południowej. Skupili się na roli tlenu w procesie trawienia alkoholu przez organizm człowieka. Okazało się, że kaca można pozbyć się bardzo łatwo - wystarczy do napitku dodać tlenu. Tezę potwierdziły badania. Zebrano grupę ochotników. Każdy z nich miał wypić 240 lub 360 ml alkoholu. Próbki różniły się zawartością tlenu, ale procentowa zawartość alkoholu była taka sama. Wyniki badań opublikowano w periodyku ''Alkoholizm - badania kliniczne i eksperymenty''. - Podwyższone stężenie tlenu w napojach alkoholowych przyspiesza metabolizm i wydalanie alkoholu - napisali naukowcy z Narodowego Uniwersytetu w Chungnam. Badania zamierzają wykorzystać producenci alkoholu. Jedna z koreańskich firm planuje wprowadzenie na rynek napoju O2 Lin wzbogaconego o tlen.
Z powodu dziwnej zbieżności wyników w dwóch kolejnych losowaniach bułgarskiego totolotka tamtejsze Ministerstwo Sportu zarządziło dochodzenie - poinformował szef resortu Swilen Nejkow. Sprawa może nawet trafić do prokuratury. W losowaniach przeprowadzonych 6 i 10 września w grze, w której wybiera się 6 z 42 liczb, padł ten sam wynik: 4, 15, 23, 24, 35, 42. O sprawie zawiadomił gazetę "24 Czasa" wnikliwy czytelnik. Śledztwo zarządzono po publikacji w dzienniku. Szefowa bułgarskiego totalizatora Maria Janewa wykluczyła jakąkolwiek manipulację i kategorycznie oświadczyła, że to "czysty przypadek". Dowodem według niej ma być to, że zwycięskie liczby padły w różnej kolejności, a losowania obserwował przedstawiciel Państwowej Komisji Hazardu, który nie miał zastrzeżeń. Podejrzenia wzbudził też fakt, że w tym samym czasie w innych losowaniach również padły trzy ze zwycięskich liczb: 4, 35 oraz 42. Matematycy nie wykluczają przypadku. Według znanego matematyka zasiadającego w Centralnej Komisji Wyborczej Michaiła Konstantinowa prawdopodobieństwo wylosowania tych samych liczb w dwóch kolejnych losowaniach wynosi 1 do 4,2 milionów. - Niezależnie od faktu, jak mało to zjawisko jest prawdopodobne, może wystąpić - stwierdził. Nie przekonuje to jednak nałogowych graczy, wśród których sprawa wzbudziła stare podejrzenia o manipulowanie wynikami.